Spotkanie online
Najczęstsza forma i podstawa wszystkiego. Łączymy się wieczorem, gdy dzieci już śpią. Zaczynamy od pogody i roboty, a kończymy zwykle gdzieś zupełnie indziej. Nikt nie musi się odzywać.
UZUPEŁNIJ — np. pierwsza środa miesiąca, 20:00
In vanis verbis veritas
Lubuskie i Dolnośląskie
Jak się spotykamy
Nie udajemy, że mamy czas na cotygodniowe zbiórki. Każdy z nas ma robotę, dzieci i kawał drogi do najbliższego kolegi. Rytm jest ustawiony tak, żeby dało się go utrzymać latami.
Najczęstsza forma i podstawa wszystkiego. Łączymy się wieczorem, gdy dzieci już śpią. Zaczynamy od pogody i roboty, a kończymy zwykle gdzieś zupełnie indziej. Nikt nie musi się odzywać.
UZUPEŁNIJ — np. pierwsza środa miesiąca, 20:00
Spotykamy się na zmianę w Zielonej Górze i we Wrocławiu, żeby nikt nie jeździł zawsze najdalej. Dłużej niż online, spokojniej i z przerwą na jedzenie. To tutaj poznajemy nowych ludzi twarzą w twarz.
Zielona Góra albo Wrocław
Raz w góry, raz nad morze, raz w miejsce, o którym ktoś akurat opowiedział. Mężczyźni częściej otwierają się przy robocie i w marszu niż przy stole. Korzystamy z tego bez wstydu.
Góry, morze, za każdym razem gdzie indziej
Gdzie nas szukać
Spotkania online są dla wszystkich, niezależnie od miejsca zamieszkania. Na żywo widujemy się raz na kwartał — w Zielonej Górze albo we Wrocławiu, na zmianę, żeby nikt nie jeździł zawsze najdalej.
Dwa albo trzy razy w roku wyjeżdżamy na weekend: raz w góry, raz nad morze, raz w miejsce, o którym ktoś akurat opowiedział przy kolacji. Kierunek ustalamy wspólnie, zwykle z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Wieczór online
Wiesz dokładnie, co się wydarzy. Nikt cię nie wywoła do odpowiedzi i nie każe opowiadać o dzieciństwie. Zjazdy mają ten sam układ, tylko rozciągnięty na cały dzień.
Trzydzieści minut o niczym. To nie jest rozgrzewka przed spotkaniem — to jest część spotkania.
Każdy mówi imię i jedno zdanie o tym, z czym przyszedł. Można powiedzieć „pas”.
Czasem temat rzucony przez prowadzącego, czasem sprawa, którą ktoś przyniósł. Bez pośpiechu.
Jedno zdanie od każdego. Z czym wychodzisz. Zamykamy wieczór, a nie zostawiamy go otwartym.
Część się rozłącza, część zostaje jeszcze na pół godziny. Bez zobowiązań.
Sześć zasad
Nie podpisujesz nic na papierze. Ale dołączając, zgadzasz się na te sześć rzeczy — tak samo jak wszyscy pozostali.
Bez wyjątków, bez „opowiedziałem tylko żonie”. To jedyna zasada, której złamanie kończy członkostwo.
Nikt przy tym stole nie jest ekspertem od cudzego życia. Nie komentujemy wyborów, nie prostujemy, nie robimy min.
„A wiesz, co ty powinieneś zrobić…” to najkrótsza droga do tego, żeby ktoś więcej nie przyszedł. Pytamy, zanim doradzimy.
Obecność wystarczy. Można przesiedzieć całe spotkanie bez słowa i wyjść — to też jest udział.
Rozmowa z czarnym kwadratem to nie rozmowa. Jedyny wyjątek to słaby internet — wtedy uprzedź na czacie.
Dwie godziny w miesiącu bez odpisywania na maile i przewijania telefonu. Okazuje się, że da się.
Pytania
Nie, choć tak zwykle się zaczyna — ktoś przyprowadza kolegę, ten swojego brata. Jeśli nie znasz nikogo, napisz maila. Nie sprawdzamy, kim jesteś.
Na spotkania online — jak najbardziej, tam odległość nie gra roli. Zjazdy odbywają się w Zielonej Górze albo we Wrocławiu, więc trzeba doliczyć dojazd. Wyjazdy weekendowe i tak są za każdym razem gdzie indziej.
Spotkania online i zjazdy są bezpłatne. Przy wyjazdach dzielimy się kosztami noclegu i jedzenia po równo. Członkowie płacą składkę, której wysokość ustala walne zebranie.
Nie. Możesz przesiedzieć całe spotkanie w milczeniu i wrócić za miesiąc. Wielu tak zaczynało.
Nie. Jesteśmy grupą znajomych, nie specjalistami. Nie diagnozujemy i nie leczymy. Jeśli sprawa wymaga fachowca, mówimy to otwarcie.
Spotkania i zjazdy są męskie i to się nie zmieni — takie są warunki tej konkretnej rozmowy. Na część wyjazdów zabieramy rodziny; przy każdym wydarzeniu piszemy, jak jest.
Zaczęliśmy w kilku, dziś na spotkanie online loguje się kilkanaście osób. Rośniemy powoli i przez znajomych — i tak ma zostać.